Oddech od codzienności.Czyli rok na Polskiej Stacji Antarktycznej. Cz.5

5. Daleko od domu (i sklepów) przyszło nam spędzać także święta i urodziny. Jak święta to i prezenty! Tylko skąd je wziąć? Przecież nie ma gdzie ich kupić! Jak się okazuje jedynym ograniczeniem w wymyśleniu prezentu jest…Twoja głowa!

Na święta urządziliśmy losowanie. Każdy robił prezent wylosowanej przez siebie osobie. Na urodziny losowania nie było. Kto czuł potrzebę zrobienia prezentu…ten robił:) I każdy prezent otrzymał!

Zbliżały się Mikołajki…Dasia z Gosią postanowiły zrobić nam niespodziankę…Przez kilka dni stworzyły ponad 20 paczek! Każda paczka zawierała coś specjalnego dla jej właściciela. Ja np. dostałem jabłko, ktoś inny Bounty bo bardzo lubił, w innej paczce pojawiła się puszka kukurydzy – towar deficytowy bo zostało ich już w grudniu tylko kilkanaście. Każda paczka zawierała także ręcznie zrobioną zakładkę do książki! Po przebudzeniu, polarnicy zobaczyli pod swoimi drzwiami małe zawiniątka…

Co by tu wymyślić Damianowi naszemu ratownikowi…lubi się wspinać a u nas na sali gimnastycznej jest piękna pusta ściana więc może przygotujemy mu chwyty wspinaczkowe? Tylko z czego…

I ruszyła machina. Powysyłaliśmy pytania do znajomych wspinaczy. Było parę koncepcji robienia form z żywicy poliestrowej zmieszanej z piaskiem, chwyty z drewna ale wpadliśmy na inny pomysł. Zaczęliśmy szukać z Gośką pękniętych kamieni. Pękniętych w taki sposób aby miały płaską jedną z powierzchni. Potem znosiliśmy je do warsztatu. Gdy uzbierało się ich ponad 100 zaczęliśmy je przewiercać wiertłem udarowym 6mm i te które się nie rozpadły (czyli mniejszość) kwalifikowały się do rozwiercenia początku otworu wiertłem 12mm aby schować łeb wkręta, który wejdzie z drugiej strony w płytę OSB stanowiącą ścianę w sali ćwiczeń. Po rozpakowaniu prezentu mieliśmy sporo frajdy z wymyślania jak te chwyty zamontować, aby nie było za łatwo!

Karramba chciał nakręcić kilka ujęć podwodnych ale nie miał sticka do GoPro, a że zbliżały się jego urodziny to…wynaleźliśmy w szpargałach pęknięte wiosło (pękło zaraz przy płetwie więc trzon i rękojeść były nienaruszone). Odcięliśmy złamane miejsce, chcieliśmy dopasować rurkę o mniejszej średnicy w taki sposób aby swobodnie poruszała się wewnątrz trzonu wiosła ale na złomie nic takiego nie znaleźliśmy więc postanowiliśmy inną rurkę stoczyć na potrzebny wymiar. Następnie nawierciliśmy otwory w rurkach w taki sposób aby można było regulować długość rurki w rurce przetykając śrubę z motylkiem i dorobiliśmy z teflonu (z tym było najwięcej zabawy) zakończenie rurki tak aby z jednej strony wchodziło do zakończenia sticka a z drugiej pasowało na oryginalny wielowypust do montażu GoPro. Całość zawinęliśmy w stretch wraz z papierową atrapą płetwy i…Karramba dostał (prawie) wiosło:)

Gośka na urodziny dostała pudełko na skarpetki, ale żeby nie było takie pospolite, Karramba zaprojektował podobiznę Gośki a ja wytrawiłem ją na płytce PCB. Było też z tym trochę zabawy bo musieliśmy sprawdzić jak grube linie uda się nam przenieść na miedź i ile szczegółów można w grafice zawrzeć i… w ogóle skąd wziąć papier kredowy na stacji do transformeru? Dasia wpadła na pomysł, żeby do pudełka włożyć kamienie, które były zawinięte w kartki, na których każdy na stacji (nie tylko stała ekipa ale naukowcy też) napisał coś od siebie.

Sławek poprosił mnie o docięcie w sześciany i wyżłobienie kamieni z ciekawymi formami mineralnymi. Też było z tym trochę zabawy, bo…czym szlifować kamień…Zamontowałem w imadło szlifierkę kontową z tarczą diamentową i na niskich obrotach, obficie polewając wodą uzyskiwałem odpowiednie kształty. Trzeba było uważać, żeby nie podszlifować sobie paznokci bo sześciany miały 1 x 2 x 2 cm. Tak przygotowane sześciany Sławek wplótł w bransoletkę dla Ewy.


Nasz kierownik szukał podczas wędrówek ładnych piór, które potem wplótł w łapacz snów dla Sławka. Nie mam zdjęć ale był imponujący!


Kiero dostał od Karramby paczkę papierosów „Arctowski”. Zaprojektował design paczki papierosów z podobizną Henryka, wydrukował, posklejał i zapakował fajki. Mogłyby być sprzedawane w sklepach!

Ja dostałem od dziewczyn koszulkę z wyhawtowanym drzewkiem złożonym ze ścieżek elektronicznych. Super pomysł nie?
Dostałem też wełniane skarpety z wyhaftowanym imieniem. Gośka nauczyła się je robić specjalnie dla mnie! Nie potrafię sobie nawet wyobrazić ile to było dziergania….

Dla Dasi przygotowaliśmy stojak na wino; sklejkę trzeba było dociąć i rozmierzyć otwory. Następnie każdy na stojaku coś wypalił. Tak przygotowany stojak trzeba było przeszlifować, polakierować, przeszlifować i polakierować, żeby posłużył lata!

Przygotowanie prezentu Bożonarodzeniowego dla mnie wylosowała Ania z Lions Rump (jedna z Dzikich bab). Więc pod choinką znalazłem…koordynaty GPS…po wpisaniu okazało się, że współrzędne wskazują na domek zamieszkały przez dwa totalnie dzikie stworzenia, znajdujący się w sąsiedniej zatoce.


Tydzień po Bożym Narodzeniu (czyli na Sylwestra) wybraliśmy się czteroosobową ekipą przez lodowiec do zatoki Króla Jerzego, przy której położony jest domek LR. Jakież było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy hmmm…no właśnie…totalnie dzikie baby! Chyba nie muszę wyjaśniać, które z nich wyglądają na dzikie?

Ogólnie cała historia związana z Sylwestrem i butem przez lodowiec mogłaby stanowić oddzielny wpis więc pozwólcie, że skupię się na prezencie. Prezent ów znalazłem pod…choinką ! Dziewczyny znalazły kamień przypominający kształtem naszego rodzimego świerka. Prawda, że podobny?

Dziewczyny mają nawet choinkę

Prezent składał się z trzech części:
książki autorstwa Ani opowiadającej o przygodach jakie przeżyła podróżując żaglowozem po pustyni Mongolskiej,
– ręcznie wykonanego medalu; była to ręcznie rozklepana w kształt medalu sztabka miedzi, z wytrawionymi na niej napisami metodą chemiczną,
– kijek trekingowy wykonany z mopa (widać na zdjęciu). Najlepszy kijek ever! Złaził ze mną wiele tras po lodowcach!


Trzeba też zaznaczyć, że każdy na urodziny (latem gdy była kucharka Aśka na stacji) otrzymał super tort! Więc mega podziękowania dla Asi, bo przecież wcale nie musiała a był to jej wkład w nasze święta.

Oczywiście prezentów było zdecydowanie więcej. Równie zwariowanych! Więc gdy będziecie się zastanawiać co by tu kupić swoim bliskim, może…postarajcie się zrobić coś sami? Po co? Bo obdarowując kogoś własnoręcznie zrobionym prezentem, dajecie w nim cząstkę siebie; swojej inwencji, czasu, umiejętności które musieliście posiąść aby tego dokonać. Pamiętajcie, że jedynym ograniczeniem jest Wasza głowa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *